Przy okazji ostatniego posta wspomniałam o zmianie planu pielęgnacji skóry twarzy. Wtedy rozpisałam się w najdrobniejszym szczególe na ...


Przy okazji ostatniego posta wspomniałam o zmianie planu pielęgnacji skóry twarzy. Wtedy rozpisałam się w najdrobniejszym szczególe na temat serum z antyoksydantami z BU. Dzisiaj przyszedł czas na przedstawienie całego nowego planu pielęgnacji przy trądziku zaskórnikowym. Mijają już prawie 2 tygodnie, a ja widzę dużą poprawę stanu cery, co dobrze wróży skuteczności wybranych przeze mnie kosmetyków. Na podsumowanie działania kuracji zapraszam za około miesiąc, ze zdjęciami przed i po. 

Do wszystkiego zainspirowała mnie Italia z bloga, którego możecie poczytać TU. No skoro jej się udało, to dlaczego mi ma się nie udać? Przewertowałam całe kompendium wiedzy, wybrałam to co odpowiada mi najbardziej, spisałam wszystkie celne uwagi, które trafiały we mnie w 100% i tak powstał pierwszy plan pielęgnacji. 


Pierwsze od czego zaczęłam to dokładne oczyszczanie skóry twarzy rano i wieczorem. Do tego wybrałam czarne marokańskie mydło, które detoksykuje skórę, oczyszcza pory i je domyka, a także rozpuszcza obumarły naskórek. Skóra twarzy po jego użyciu jest tak miękka, gładka i czysta jak jeszcze nigdy nie była. Efekt zaskoczył mnie tak bardzo, że nie wyobrażam sobie już pielęgnacji swojej twarzy bez tego mydła, nawet po zlikwidowaniu upierdliwych grudek. 
Do oczyszczania skóry twarzy dobrze jest wybrać też - mydło z Aleppo, czarne afrykańskie mydło lub metodę OCM. O ile ta ostatnia opcja jest dla mnie zbyt czasochłonna, to dwie pozostałe mam zamiar sprawdzić. Warto dodać, że wszystkie te mydła to naturalne kosmetyki jak miażdżone oliwki z wodą (czarne marokańskie), łupiny orzechów z masłem shea, olejem palmowym i kokosowym (czarne afrykańskie), czy najbardziej naturalne mydło na świecie składające się z 3 składników - olej laurowy - naturalny antybiotyk dla skóry, oliwa z oliwek i woda morska (Aleppo). To kosmetyki, którymi warto myć naszą twarz nie tylko jeśli mamy problemy trądzikowe, są idealne dla każdego

Po oczyszczaniu przychodzi pora na tonizację skóry. Rano wybrałam do tego hydrolat oczarowy, dobrze sprawdzi się też np. hydrolat z mięty bułgarskiej, wieczorem natomiast sięgam po cięższy asortyment - żelowy tonik z Norel, z kwasem migdałowym.



Odstawiłam wszystkie używane dotychczas przeze mnie kremy do twarzy i postawiłam na Effaclar Duo, uzbrojony w kwas salicylowy, który używam rano i wieczorem i wspomagam je nakładając rano jeszcze opisane wcześniej serum z antyoksydantami z BU, o którym możecie poczytać TU. W zapasach moich kosmetyków znalazłam też błoto z morza martwego i uznałam, że będzie dobrym dopełnieniem dla takiej kuracji jako forma zabiegu. Na początku używałam co 2 dzień, teraz 1-2 razy w tygodniu, w formie maseczki. Takie błoto to sama dobroć dla naszej skóry. Bogate jest w krzem, wapń, magnez, potas, żelazo, jod, fluor, brom, sód, glin... można wymieniać bez końca. Głęboko oczyszcza skórę i wygładza, usuwając obumarły naskórek. To wszystko przyczynia się do wygładzania naszej skóry.



Pamiętajcie, że zawsze powinno zaczynać od słabszych kosmetyków i w miarę potrzeb przechodzić do coraz cięższej artylerii. Jeśli borykacie się z trądzikiem zaskórnikowym czyli z tak zwaną "kaszką", męczą was zaskórniki otwarte, które najczęściej atakują nasze biedne nosy albo od czasu do czasu wyskoczy wam gdzieś pryszcz, nie warto od razu rzucać się do mocnych kwasów, wysokich stężeń i stawiać głównie na retinoidy. Jeśli słabsze pomysły nie wypalą, wtedy powoli zmieniajcie kremy na coraz mocniejsze. 
O czym jeszcze warto pamiętać?
O tym czego nie robić podczas takiej pielęgnacji. Na pewno zaprzestajemy dotykania naszej skóry twarzy, a przede wszystkim nie wyciskamy ! Wiem jak trudne stanowi to wyzwanie, kiedy widzicie krostę w barwie białej, która rośnie i sama prosi się o usunięcie. Wyciśnięcie jej spowoduje tylko rozprzestrzenienie. Starajcie się to ograniczać do minimum.

Przy tym planie pielęgnacji może wystąpić małe złuszczanie się naskórka na twarzy. Nie będzie to mocna jego forma, jak przy stosowaniu mocnych kwasów i retinoidów, ale niektórym może przeszkadzać. Pamiętajcie też o filtrach. U mnie lekką ich formę stanowi serum z BU, ale zamierzam dołączyć do pielęgnacji silniejszy filtr.

A wy jak radzicie sobie z zaskórnikami zamkniętymi i otwartymi? 

..........................................................
 ZA DARMO
Ogłoszenie parafialne "Oddam w dobre ręce"
Od dłuższego czasu chodzę na paznokcie do kosmetyczki i wszelkie lakiery stały się dla mnie zbędne, te przyszły w boxach, które zamawiałam i zwyczajnie się u mnie marnują.

Jeśli obserwujesz bloga i masz ochotę zaadoptować te lakiery (2 nowe, 3 sprawdzone na paznokciu i nowy zmywacz) - NAPISZ W KOMENTARZU. Wysyłam pierwszej osobie, która wyrazi chęć ich otrzymania :)

Jakiś tydzień temu zmieniłam całą swoją pielęgnację twarzy. Czas najwyższy uporać się z trądzikiem zaskórnikowym, ale o tym w najbliższ...


Jakiś tydzień temu zmieniłam całą swoją pielęgnację twarzy. Czas najwyższy uporać się z trądzikiem zaskórnikowym, ale o tym w najbliższym poście. Przy takiej kuracji podstawą są kremy z antyoksydantami. Będą one przeciwdziałać szkodliwemu działaniu wolnych rodników. Nasza skóra bardzo się z nimi nie lubi, gdyż powodują rozpad kolagenu i elastyny, a przez to szybsze starzenie się skóry. Antyoksydanty występują także naturalnie w naszej skórze, ale ich ilość oczywiście z wiekiem maleje, dlatego musimy dostarczać je dodatkowo z zewnątrz. Jednym z lepszych antyoksydantów jest witamina C. Takie serum i kremy możemy kupić, ale możemy także zrobić same. Jeśli nie macie o tym większego pojęcia - dobrze jest skorzystać z gotowego zestawu. 

Dzisiaj trochę o antyoksydantach, promieniowaniu UVA, UVB i ważności filtrów.



Na początku musimy wyjaśnić ważną kwestię, którą jest różnica pomiędzy nimi. Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że istnieją i działają na naszą skórę, ale które za co odpowiada? UVB to promieniowanie, którego natężenie zależne jest od pory dnia i roku. Macie rację - to ono nas opala. UVA natomiast to promieniowanie, które powoduje starzenie naszej skóry każdego dnia. Proces ten nazywany jest fotostarzeniem. Pamiętajcie o tym, że promieniowanie UVA jest tak samo intensywne 365 dni w roku! Nie jest zależne od pory roku jak UVB. To oznacza, że starzejemy się z taką samą mocą, każdego dnia identycznie. Dlatego tak ważne są filtry, które będą nas przed tym chronić. Skutki działania UVA nie wychodzą od razu, tylko z czasem. Dlatego im jesteśmy starsze - tym gorzej wyglądamy, zwłaszcza jeśli nie chronimy przed nim naszej skóry. 
 Co warto o nich wiedzieć poza tym, że stanowią ochronę przed promieniowaniem? To, że nie chronią zawsze przed każdym jego rodzajem. Faktor SPF podawany na opakowaniach kosmetyków dotyczy zawsze promieniowania UVB. Dajmy na to, że mamy krem z filtrem 50 - wiemy, że spokojnie nie powinniśmy spalić się na słońcu. Nie gwarantuje nam on jednak wysokiej ochrony przed fotostarzeniem. Wszystko zależy od odpowiedniego sformułowania kremu. 

Musimy wyjaśnić sobie jeszcze dwa pojęcia.

ANTYOKSYDANT, A WOLNY RODNIK - wolny rodnik, inaczej utleniacz, jest to cząsteczka, która atakuje naszą skórę. Jest reaktywna - to znaczy bojowa i niszczy wszystko co spotyka na swojej drodze, w tym kolagen i elastynę w naszej skórze. Z gorszych rzeczy przyczynia się do chorób nowotworowych, serca, innych narządów ciała... ogólnie mówiąc prowadzi do wyniszczenia całego organizmu. Antyoksydant, inaczej przeciwutleniacz to w skrócie broń na rodniki. To jedne z nielicznych składników, które w krótkim czasie potrafią poprawić stan skóry. Więcej możecie poczytać TU.
 


Na BU znalazłam dwa godne uwagi sera TO, które kupiłam, i TO, które zamierzam wypróbować jako kolejne. Obydwa nadają się do używania podczas kuracji przeciwtrądzikowych. Koszt pierwszego to 35,50 zł, drugiego 28,50 zł. Moje serum nie dość, że działa przeciwzmarszczkowo to dodatkowo ma filtr UV, który przy używaniu kwasów i nie tylko, jest bardzo ważny. Nawet jeśli wasza pielęgnacja skóry jest bardzo podstawowa, nie powinno się zapominać o filtrach. Promieniowanie niestety także powoduje przedwczesne starzenie skóry, a skoro możemy temu przeciwdziałać to czemu nie?

Co mamy z naszym zestawie? 
  Mleczko oliwkowe - które jest bazą dla naszego serum, ma działanie antybakteryjne, antyoksydacyjne, łagodzące, przeciwzapalne, a do tego nawilżające.
Witaminę C - nasz główny antyoksydant, w postaci stabilnej formy olejku (Tetrahexyldecyl Ascorbate), która jest rozpuszczalna w tłuszczach. Dzięki temu wnika w głąb skóry i oby wnikała jak najgłębiej. Ta forma witaminy C jest stabilna przez kilka miesięcy !  Oznacza to, że przez około pół roku będzie działać tak samo dobrze i wydajnie. 
Potrójny żel hialuronowy, który jest połączeniem 3 różnych typów kwasu hialuronowego. Co takiego dobrego robi dla naszej skóry? Przede wszystkim przeciwdziała starzeniu się skóry. Razem z kolagenem i elastyną jest podstawą do zachowana młodego wyglądu. Utrzymuje odpowiedni poziom nawilżenia - wiąże cząsteczki wody w głębokich warstwach skóry i wypełnia przestrzenie międzykomórkowe przez co skóra staje się elastyczna i gładka. Im więcej w naszej skórze kwasu hialuronowego tym rany na skórze goją się też szybciej i bezbliznowo. To także ważne przy kuracji antytrądzikowej. 
Ekstrakt z czerwonych alg - naturalny filtr przeciwsłoneczny UVA ! Hamuje jego szkodliwe działanie na skórę, zwalcza także wolne rodniki, jest fotostabilny, poprawia elastyczność i jędrność. Pochodne mikosporyn, które znajdują się w tym ekstrakcie, są uznane za najsilniejsze naturalne substancje przeciwko UVA.
Kwas ferulowy w płynie - to droższa i rzadziej spotykana forma tego kwasu (zazwyczaj występuje w postaci proszku, która słabo rozpuszcza się w wodzie i tłuszczach). Forma płynna przenika w głąb skóry. Nawilża naszą skórę, jest antyoksydantem, działa antybakteryjnie, jest naturalnym konserwantem, ale przede wszystkim zwiększa stabilność witaminy C, działa jako filtr UV i wspomaga walkę z przebarwieniami.
Kompleks peptydowy - redukuje cienie i opuchnięcia pod oczami, jest antyoksydantem, poprawia produkcję kolagenu i elastyny.
 Do zestawu dostajemy jeszcze butelkę, etykietę i bagietkę, które pomagają w przygotowaniu kosmetyku.



Wszystko fajnie, ale nigdy nie robiłaś sama kosmetyków i zwyczajnie się boisz? 
Nic bardziej mylnego. Ukręcenie tego serum jest banalne. Do butelki z mleczkiem oliwkowym dodajemy żel hialuronowy, mieszamy, następnie dodajemy resztę półproduktów, na końcu witaminę C i mieszamy przez kilka minut. Staramy się żeby z każdego półproduktu spłynęło wszystko do ostatniej kropli. Przyklejamy na butelki etykiety z datą sporządzenia - pamiętajcie, że ważność jest przez max. 6 miesięcy. Z butelki z gotowym serum przelewamy porcję do użytku do butelki z kroplomierzem (za jego pomocą), resztę trzymamy w lodówce jeśli temperatura w pomieszczeniach wynosi więcej niż 25'C. Kiedy stosujemy serum? Oczywiście rano.



Jak działa to serum?
Powtórzę to jeszcze raz, że głównym jego zadaniem jest działanie przeciwzmarszczkowe, przez bogaty skład w antyoksydanty, a także stanowi naturalny filtr UV, przez co chroni przed fotostarzeniem skóry. Jest cenione przy kuracjach przeciwzmarszczkowych i podczas walki z przebarwieniami skóry. 
Poprawia koloryt skóry, wzmacnia warstwę lipidową skóry, chroni i koryguje jej zniszczenia. 

Skóra podczas używaniu tego serum jest na prawdę miękka, gładka i bardzo promienna. Widzę dużą poprawę stanu cery, znaczne zwiększenie napięcia skóry i zniwelowanie zmarszczek. Buzia jest nawilżona, elastyczna, mogłabym tak wymieniać bez końca ! Serum jest genialne i przy dłuższym stosowaniu daje świetne efekty. Proporcja ceny do wydajności przemawia jeszcze bardziej za tym, żeby je wypróbować. W dodatku wiemy co nakładamy na naszą twarz w dokładnych proporcjach i stężeniach.



Ja jestem bardzo zadowolona. Co powiedziałybyście gdybyście znalazły takie serum na półce sklepowej, z takim składem, który zwala z nóg?
Miałyście? Zachęciłam was?

Dzisiaj prawdziwa gratka dla wizażystek, freaków kolorówki, ale przede wszystkim dla wszystkich tych, którzy kochają swoje pędzle, mno...



Dzisiaj prawdziwa gratka dla wizażystek, freaków kolorówki, ale przede wszystkim dla wszystkich tych, którzy kochają swoje pędzle, mnożą ich liczbę przy każdej możliwej okazji, a gonitwa za nowymi sztukami nie ustaje. O czym każda taka pędzlomaniaczka powinna wiedzieć i na pewno wie? A no o tym, że jeśli już takie cudowne pędzle posiadamy, a często są to wcale nie tanie rzeczy, to należy o nie dbać. Nie tak zwyczajnie, ale wręcz nadzwyczajnie. Niektóre nawet wymagają tego żeby obchodzić się z nimi jak z jajkiem. Co jeśli traktujesz swoje pędzle na prawdę delikatnie, myjesz w specjalnych płynach, tudzież w mydle, ruchami dostosowanymi to kształtu pędzla, a włosie lubi się odkształcać i gdzieś odstawać? ( o idealnym narzędziu do mycia pędzli pisałam tutaj - KLIK) Wtedy do akcji muszą wkroczyć pomocnicy do zadań specjalnych.



Ci pomocnicy mogą wydawać się rzeczą wręcz banalną i zwykłą, ale przy tym genialną w swojej prostocie. Siateczkowe osłonki na pędzle, do chronienia i suszenia to przełom w pielęgnacji moich pędzli. Kiedy kupujemy nową sztukę, nie bez powodu przychodzi ona do nas czymś zabezpieczona. Zniszczyć włosie można bardzo szybko, naprawić je jest już dużo ciężej. Czym właściwie są te osłonki? To bardzo elastyczne niteczki połączone w siatkę. Dopasowują się genialnie do każdego rozmiaru pędzla, nawet tych największych. Co prawda jeśli świeżą siateczkę wykorzystamy na duży pędzel, nie będzie ona później trzymała tak samo dobrze małego pędzla jak nowa, jeszcze nieużywana. Dlatego najlepiej siateczki, które będą chronić duże pędzle zostawić tylko do nich, a do małych inne. 



Gdzie? Jak i za ile? Siateczki możemy znaleźć w polskich internetowych drogeriach np. tutaj, za około 13 złoty, czego nie polecam. To bardzo wygórowana cena jak za taki produkt. Polecam natomiast zakupienie ich na chińskim allegro tak jak zrobiłam to ja, za oszałamiające 50 centów. Najlepszy będzie aliexpress, bo nie płacicie za przesyłkę, dlatego taki zakup oscyluje w granicach 2/3złoty, co uważam już za ofertę bardzo godną uwagi, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę ich świetne właściwości. Na pewno was to nie zdziwi - zamówiłam od razu 5 kompletów po 10 sztuk, żeby nigdy mi ich nie zabrakło. Możecie dostać takie jak na zdjęciach albo cięte z metra, które możecie dostosować według własnych preferencji. Będzie to zapewne rzecz oczywista, ale nie zaszkodzi o niej wspomnieć. Siateczkę zakładamy od dołu (trzonek) i przeciągamy do góry tak aby włosie było ułożone gładko i nie wystawało przez oczka.




Kilka powodów dlaczego warto je mieć:
  • włosie pędzla się nie odkształca
  • są idealne w podróży, zabezpieczają włosie nawet jeśli nie macie pasa, a swoje pędzle przewozicie w kosmetyczce, siateczki stanowią genialną ochronę
  • dobre rozwiązanie do przechowywania pędzli, aby zawsze były w idealnym stanie
  • można w nich suszyć pędzle
  • potrafią naprawić zniszczone włosie -  jeśli Twój pędzel jest już trochę zużyty, a włosie niestety lekko się odkształciło - umyj pędzel i załóż siateczkę - powinno wrócić do czasów swojej świetności
  • pędzle zachowają pierwotny wygląd na długo
  • są wielorazowego użytku 




Macie? Jak dbacie o swoje pędzle? 

Z racji tego, że poprzedni post tego typu cieszy się największą popularnością, postanowiłam ten wątek kontynuować i co jakiś czas przyc...


Z racji tego, że poprzedni post tego typu cieszy się największą popularnością, postanowiłam ten wątek kontynuować i co jakiś czas przychodzić do was z nową dawką ciekawostek w różnorakiej tematyce.
 Dziś bardziej od strony ciekawych produktów, kosmetyków i przedmiotów na jakie natknęłam się przebierając wszystko co możliwe. 

HU HU HA, NASZA ZIMA ZŁA

Jak przyszła to z ogromnym przytupem, a razem z nią kilkunastostopniowy mróz. Nie wiem jak wy, ale ja jestem załamana taką pogodą i moje ciepłe skarpety nie wystarczają. Znalazłam coś idealnego dla siebie - marmaid blanket, czyli koc jak syreni ogon. Genialny dla każdego zmarzlucha. Jedyny minus to jego dostępność. Bardzo mnie dziwie, że jeszcze nikt nie wpadł na genialny pomysł ich masowej produkcji. Oryginalnie do kupienia jest tutaj KLIK, w zawrotnej cenie, nie do przyjęcia. Znalazłam tańsze odpowiedniki polskie KLIK. Jeśli macie informacje, gdzie można je jeszcze zdobyć - koniecznie napiszcie. Może macie babcie, które taki koc wydziergają wam na drutach? Wiem, że takie syrenie ogony są też do pływania.
edit: znalazłam tańsze zamienniki na aliexpress - cena i tak sięgają 200 zł.


COŚ DLA MANIACZEK KOLORÓWKI

Przeglądałam niedawno promocje na mintishop'ie i natknęłam się na BEAUTY CHEST. To zestaw, który zawiera 25 pełnowymiarowych produktów Make Up Revolution. Jakich? To jest już tajemnica. Może któraś z was taki zestaw posiada i zechce się z nami podzielić. Czy warto? To zdefiniuje zawartość. Za taką skrzynię musimy zapłacić w promocji - 369 złoty. Dostępna tutaj - KLIK.

TANGLE TEEZER W INNYM WYDANIU

Tangle to zdecydowanie jedna z najlepszych szczotek świata i ja to jak najbardziej potwierdzam i nie przyznaję się głośno, że mam ich aż trzy... (nie pytajcie, nie wiem po co).
Co jeśli dla was szczotka do włosów musi mieć rączkę? Mówisz, masz - wszystko wychodzi na przeciw i Twoją uwagę powinien przykuć Tangle Angel. Mi tak przypadła do gustu, że zostanie moją czwartą szczotką. Wyglądają pięknie i są bardziej praktyczne. Nie raz postawiłam dom na równe nogi, bo nagle Tangle wypadł mi z dłoni kiedy o 8 rano szybko czesałam włosy. Huk upadającej szczotki i uderzającej o kafle jest dość głośny. Możecie kupić go w różnych wersjach - oryginalna, mała dla dzieci, w formie breloczka albo dla ZWIERZĄT - PET ANGEL. Kosztują ok. 40 zł.


ALOES - DO PICIA 

Mam nadzieję, że miałyście okazję już spróbować, jeśli nie jak najszybciej to zmieńcie. Jasne, że zwykły sok z aloesu jest zdrowszy, ale ja chciałam napisać o tym najsmaczniejszym w moim uznaniu. To ulubiony napój - zachciewajka. Nie jest podstawą mojego zabijania pragnienia, traktuję go bardziej jako przekąskę - kiedy mam na coś ochotę. Jak powiedział jeden znajomy, któremu dane było spróbować u mnie szklankę tego cudownego napoju - pycha i się napijesz i podjesz. Aloes o którym mówię to ten z miąższem, najlepszy z firmy Tropical. Są też dostępne różne wersje smakowe. Ja swój najczęściej kupuję we Freshu, za ok. 5 zł. Od czasu do czasu warto sobie pozwolić, cudownie gasi pragnienie latem.

UJĘDRNIAJĄCE LEGGINSY?

Ujędrniająco-modelujące przepraszam i to niezależnie od tego co robisz. Legginsy te wypuściła na rynek firma NIVEA. Ujędrniający efekt jest do osiągnięcia już po 2 tygodniach noszenia, modelujący od razu. W materiale zamknięte są mikrokapsułki z koenzymem Q10, olejem migdałowym i ekstraktem z aloesu. Kosztują 129 złoty. Wierzycie w takie cuda? Może któraś z was miała i wie, że działają? Jeśli tak to jestem chętna zakupić. 

SAMOOCZYSZCZANIE

Z takich inspiracyjnych nowości odkryłam jeszcze samooczyszczające maszynki do golenia Wilkinson. Klik i można działać dalej. System usuwania włosków spomiędzy ostrzy zadziałał. Chociaż to uważam też za prawdziwy gadżet, bo wypłukanie maszynki to nic trudnego. Za 5 sztuk takich jednorazówek zapłacimy ok. 10 zł.

NOWOŚCI ROSSMANA

Przejrzałam też nowy numer Skarbu i wypisałam kilka najciekawszych nowości jakie znajdziemy w nim znajdziemy.

1. Lip Smacker - lubicie? Nie da się ich nie lubić. Smakowite pomadki do ust "smakcersy", teraz dodatkowo będą w nowej szacie graficznej z postaciami z Krainy Lodu - Elsą, Aną i moim ulubieńcem Olafem. Nawet ja, dziewczyna, która skończyła przeżywać jakiś czas temu swoje "naście" z chęcią wpakowałabym taką pomadkę do torebki. Cena to 9,90 zł.
2. Bolsius zapachowe płatki. Jeśli lubicie woski zapachowe Yank Candle, WoodWicka czy Kringla, to będzie dla nich dobra alternatywa i myślę, że wygodniejsza. Opakowanie zawiera kilka takich płatków. Znajdziemy zapachy takie jak - magnolia, żurawina, mango, które możemy dowolnie mieszać, bądź możemy kupić dowolny mix. Oczywiście do rozpalenia będzie potrzebny nam kominek. Zapach ma się utrzymywać przez 4-6 godzin, cena jest równa prawie 10 złoty. Ja jestem zaintrygowana, ciekawe jak ich jakość. 

3. Batiste wypuściła na rynek dwa nowe kosmetyki - lakier do włosów, który podobno nie skleja włosów i spray przeciwko puszeniu się włosów. Za obydwa produkty musimy zapłacić prawie 22 zł. Miałyście? Dajcie znać jak się spisują.

4. Antybutelka - czyli butelka, którą możemy zwinąć. Ja swoją kupiłam na chińskim allegro i zdążyłam się już przekonać o jej funkcjonalności podczas podróży. Jest lekka, wypełniamy ją wodą, kiedy wypijemy, zwijamy i nie zajmuje nam miejsca, można też przypiąć ją do szlufki od spodni jeśli np. spacerujemy i nie mamy ochoty zabierać ze sobą plecaka, a nie chce się nam trzymać całą drogę butelki w dłoni. Nie wiem jak jakościowo będzie spisywać się ta z Rossmana. Myślę, że w niedługim czasie będziemy o niej czytać. Widziałam też takie w Netto. Cena - 18,99zł, na chińskim allegro ok. 4 zł.


W Rossmanie pojawią się też dwie nowe firmy, które mnie zainteresowały.
Ekologiczne środki czystości. Firma YOU ma w swojej ofercie produkty czyszczące, które dbają o środowisko i waszą skórę. Nie wydzielają drażniących oparów, nie niszczą dłoni, są bezpieczne w użytku nawet jeśli jesteś w ciąży. Mają tez podobno delikatne, naturalne zapachy jabłka, goździka, pomarańczy... Płyn do kuchni, do okien, do każdego rodzaju powierzchni. Muszę je sprawdzić. Koszt to 15 zł za 500 ml.
Wokół naturalności krążąc muszę wspomnieć jeszcze o  Himalaya Herbals. To firma, której kosmetyki mają 100% ziołowych aktywnych substancji, ich skład jest naturalny, zioła pochodzą z upraw ekologicznych i oczywiście kosmetyki nie są testowane na zwierzętach,. Nie wiem jak wy, ale ja jestem bardzo ciekawa jak sprawdzi się ich krem odżywczy i nawilżający. Czas poszukać ich na półkach.

JOGIN ŚMIECHU

Na koniec dla rozluźnienia - coś dla zdrowia. Wiedziałyście o tym, że nasze ciało nie rozróżnia śmiechu wymuszonego od tego naturalnego? Zatem każdy działa na nas tak samo dobrze.  Z tego powodu stworzono coś takiego jak Joga dla Śmiechu, która przede wszystkim ma na celu sprawić żebyśmy czuli się lepiej i byli zdrowsi, co jest udowdnionie naukowo. Szczęśliwi ludzie żyją dłużej, są też bardziej lubiani.
Został przeprowadzony pewnie eksperyment. Dowodzi on temu, że śmiech jest zaraźliwy i średnio wystarczy nam przebywać ok. 30 sekund w obecności osoby śmiejącej się żeby też zacząć się śmiać! Obejrzyjcie, nie pożałujecie. Sama zaśmiałam się pod nosem na koniec filmiku.

Dowiedziałyście się czegoś ciekawego? Jakie ciekawostki nawiedziły was ostatnio?

Ostatnio przechodziłam detox pudełkowy, co miało związek z projektem "oszczędzanie przez wykreślanie" . Przeszła mi nawet du...


Ostatnio przechodziłam detox pudełkowy, co miało związek z projektem "oszczędzanie przez wykreślanie". Przeszła mi nawet duża ochota na ich zamawianie. Doszłam do wniosku, że lepiej za tę kwotę kupić coś konkretnego, o czym już dawniej myślałam, zamiast kota w worku. Z drugiej jednak strony, pudełka czasami dają szansę upolowania jakiejś perełki w skromnej cenie. Zaczęłam się zastanawiać, które pudełka są warte tego żeby na chwilę zawiesić oko.

Takie skupiska wielu pozycji w jednym miejscu to zawsze dobra sprawa, może wy też poszukujecie idealnego boxa dla siebie. Przeszukiwałam internet i znalazłam tego tyle, że postanowiłam podzielić wszystko na kategorie. I co prawda im dłużej tych boxów wyszukiwałam tym bardziej ochota na ich posiadanie mi wzrastała. O ironio losu.
MY FAVOURITE BOX - to pudełko, w którym znajdziecie masę produktów hand made i kosmetyków naturalnych. Zdjęcia z poprzednimi edycjami wyglądają baaaardzo obiecująco i najlepiej zobrazują czego oczekiwać po tej subskrypcji, ja czuję się skuszona.
BEGLOSSY, SHINYBOX - to boxy, w których dostajemy kilka kosmetyków pełnowymiarowych, ale także kilka mini wersji. Z reguły zawartość pudełka jest nieznana, ale głównie to kosmetyki do pielęgnacji, kolorówka, lakiery do paznokci, zniżki do sklepów.
INSPIREDBY - boxy inspirowane różnymi autorami, znajdziemy w nich kosmetyki, książki, dodatki... misz masz, tzw, ulubieńców naszych wybranych twórców pudełka. Wartość pudełek jest sporo większa od kwoty jaką musimy za pudełko zapłacić.
JOYBOX, FACE&LOOK - tutaj zawartość pudełek jest znana, w Joyboxie dodatkowo możemy wybrać produkty, które chcemy żeby się w nim znalazły. Płacimy mniej za kosmetyki warte więcej, dodatkowo są one dobrane idealnie pod nasze upodobania. Jeśli jakieś pudełko nas nie interesuje, zwyczajnie go nie kupujemy.
PRETTYBOX - to pudełko z kosmetyki do pielęgnacji i kolorówką, czasami możemy znaleźć też coś dla duszy.
GLAMBOX - zawartość pudełka jest znana, więc wiemy co kupujemy i oszczędzamy świadomie.
CHILLBOX - to mix wszystkiego, od kosmetyków, po różne przedmioty, książki... poprzednie edycje pokazują dokładnie czego można się spodziewać. To box, który mnie nęci od dłuższego czasu.
NATURALNIE Z PUDEŁKA - gratka dla tych, którzy lubią naturalną i ekologiczną kosmetykę. Co miesiąc możecie poznawać nowe kosmetyki i marki ! Ojj to także jeden z moich faworytów.
EASYSHAVECLUB - zapominacie zamawiać ostrzy maszynek do golenia? Ten box będzie je dostarczał do waszego domu w regularnym odstępie czasu. Może warto zainwestować w taką subskrypcję dla waszego mężczyzny albo dla was samych.
EDIT:
LOVELY BOX - to box w stylu chillboxa, który łączy w sobie kosmetyki, coś do umilania czasu i małe co nieco do przekąszenia. Właśnie ruszył, a premierowy box można obejrzeć na stronie - jak dla mnie bardzo fajna zawartość.

 PUDŁO NIE NUDNO - to pudełka, które inspiruje rodziców do tego jak kreatywnie spędzać czas ze swoimi dziećmi. Każde pudełko to lista zadań do wykonania, instrukcje i wszystkie potrzebne materiały. Idealne będzie dla dzieci w wieku 3-6 lat. Oglądałam przykładowe pudełko, uważam, że to świetny pomysł na comiesięczną dawkę radości dla dziecka.
BONBONBABY - tutaj znajdziesz wiele ciekawych kosmetyków dla siebie i swojego maluszka, będziesz miała dostęp do wielu porad, możesz powymieniać się doświadczeniami i spostrzeżeniami z innymi mamami. Box jest dobierany do zaawansowania ciąży bądź wieku niemowlaka.
BRZUSIO BOX - to kolejna porcja kosmetyków i gadżetów dla Ciebie i maluszka, dopasowana do waszych potrzeb. Zdjęcia poprzednich boxów wyglądają genialnie. Mam ochotę zamówić go swojej przyjaciółce, która oczekuje na maleństwo.
 ZAKA-PAKA - tu znajdziemy interesujące i wartościowe książki dla dzieci, a dzieciom trzeba czytać.


CUD MIÓD - znajdziemy tu 5 produktów do zjedzenia, zdrowych i polskich. Jeśli coś zasmakuje nam szczególnie możemy zamówić to z marketu na ich stronie, bądź też możemy skorzystać z listy przepisów dostępnej na stronie. Można poznać wiele ciekawych smaków.
 TRAVEL BOX - tu znajdziesz kilka produktów z różnych stron świata, z dokładnym ich opisem, wskazówkami jak wykorzystać je w kuchni i gotowymi przepisami. MNIAM! Podróż dookoła świata, a nawet nie ruszamy się z domu.
 HOPBOX - to box z zestawem 5 piw polskich, zagranicznych, niszowych i różnych marek. Dołączane są też różne gratisy. Idealny box dla smakoszy piwa, możecie poznać wiele smaków. Z tego co wiem, pracują nad nową stroną, ale warto zaglądać.
BAKEO - box z różnymi przekąskami prosto pod drzwi. Możesz sama decydować, które mieszanki wpasowują się w Twoje gusta kulinarne, a których nie chcesz nigdy w nim zobaczyć. Bakeo to box, który kusi mnie niemiłosiernie.
QBOX - to pudełka dla tych, którzy szaleją za herbatą. Znajdziecie w nich różne mieszanki ! Teatox - herbaty odchudzające, oczyszczające... jest też wersja Teatox Man dla mężczyzn, czy takie, dla smakoszy w różnych wariantach smakowych. Boxy podzielone są tematycznie
 CANDY FACTORY - idealny box dla mnie, z mieszanką słodyczy z różnych stron świata, w szczególności tych, których u nas nie spotkacie.
SIELSKI BOX - to kolejne pudełko, które zawiera produkty polskich producentów. Nie powiem, z chęcią odkrywałabym takie niszowe smaki.
PYSZNA PACZKA - każda zawiera w sobie przybory kuchenne, przepisy, produkty, rabaty... gratka dla kucharek.
SLOW PACZKA - kolejny box z polskimi produktami i nieznanymi smakami, a apetyt wzrasta. Syrop lawendowy dostępny w poprzedniej edycji rozbudził moje kubki smakowe.
PAKA ZWIERZAKA - tę zamówię z chęcią dla mojego Simby.  Znajdziecie tu masę zdrowych smakołyków czy zabawek dla psich milusińskich. Oglądałam poprzednie edycje i uważam, że warto.
KOT W WORKU - to edycja dla kotów, zabawki i smakołyki jak u poprzednika.


SKILLS BOX - box samorozwojowy, dla przedsiębiorczych kobiet. Możecie znaleźć tu narzędzia, przybory, książki, audiobooki, wszystko co inspiruje, planery, kalendarze... Co o nim myślicie?
 ZOOKSY BOX - pełny kolorowych skarpetek z Polski. Jeśli lubicie się bawić modą - czemu nie.

BOX  Z RAJSTOPAMI - jeśli jesteście ciekawe podaję wam linka, ma podobno niedługo wystartować.
ZDROWY BOX
- to dla tych, którzy są fit. Podobno mają ruszyć z nową odsłoną, warto śledzić.
SWEED - to kolejne pudełko ze smakołykami, niedługo mają ruszyć ponownie.
 Więcej boxów (między innymi dla wędkarzy, z produktami do dbania o jamę ustną, Scrummy ze słodyczami...), możecie znaleźć na - www.subclub.pl

Ja znalazłam kilka pozycji dla siebie.
Które boxy interesują was najbardziej? Lubie je? Może znacie jakieś których nie wymieniłam? Z chęcią dopiszę.

...........................................................
Przyszedł także czas na wyniki rozdania jajeczkowego.
Gratuluję! 
Piszę już mejla.